Kup Narodow w Odzież męska ☝ taniej na Allegro.pl - Najwięcej ofert w jednym miejscu. Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji. Kup Teraz!
Według Jarosława Kaczyńskiego i Andrzeja Dudy przypadki mordowania Żydów przez Polaków nie obciążają „narodu polskiego”, a wyłącznie indywidualnych sprawców. Skąd się bierze ta magiczna odporność „narodu”, że spływają po nim zbrodnie Polaków? Co PiS ma na myśli, gdy mówi o „narodzie”? Czy to, co zacytowany w tytule Józef Piłsudski? Nowelizacja ustawy o IPN czeka już tylko na podpis Prezydenta Andrzeja Dudy. Zakłada karę do 3 lat więzienia za przypisywanie publicznie i wbrew faktom „Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie (…) lub za inne przestępstwa stanowiące zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne”. Pełna treść a i b Art. 55a. 1. Kto publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie określone w art. 6 Karty Międzynarodowego Trybunału Wojskowego załączonej do Porozumienia międzynarodowego w przedmiocie ścigania i karania głównych przestępców wojennych Osi Europejskiej, podpisanego w Londynie dnia 8 sierpnia 1945 r. (Dz. U. z 1947 r. poz. 367), lub za inne przestępstwa stanowiące zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne lub w inny sposób rażąco pomniejsza odpowiedzialność rzeczywistych sprawców tych zbrodni, podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3. Wyrok jest podawany do publicznej wiadomości. sprawca czynu określonego w ust. 1 działa nieumyślnie, podlega grzywnie lub karze ograniczenia wolności. popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego określonego w ust. 1 i 2, jeżeli dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej lub naukowej. Art. 55b. Niezależnie od przepisów obowiązujących w miejscu popełnienia czynu zabronionego niniejszą ustawę stosuje się do obywatela polskiego oraz cudzoziemca w razie popełnienia przestępstw, o których mowa w art. 55 i art. 55a. Ustawa wzbudziła kontrowersje na całym świecie, ostro zareagował Izrael i USA, protestują też historycy oraz byli ambasadorowie Polski. Największą krytykę wzbudza definicja „Narodu Polskiego” – o ile bowiem nikt nie oskarża Państwa Polskiego o kolaborowanie z nazistami, o tyle wielu Polaków przyczyniło się do Zagłady Żydów na różne sposoby. Czy nowa ustawa zakaże wypowiadać się na ten temat? Prezes PiS Jarosław Kaczyński uspokajał 3 lutego w Polskim Radio, że kara będzie groziła tylko za mówienie o współodpowiedzialności całego narodu, a nie za wspominanie o indywidualnych zbrodniach: „Dotyczy to tylko oskarżenia Polaków, jako narodu, a nie, że mamy zamiar ścigać kogoś, kto powie, że gdzieś wymordowano rodzinę czy jednego Żyda. (…) Mówię z bólem, przykrością, poczuciem wstydu, ale takie rzeczy się zdarzały i nigdy żeśmy im nie przeczyli”. Podobnie mówił 29 stycznia prezydent Andrzej Duda: „Nie było żadnego udziału ani Polski jako państwa, którego nie było, ani Polaków jako narodu pojmowanego w Holokauście, (…) byli niegodziwi ludzie, którzy sprzedawali za pieniądze swoich sąsiadów, ale to nie naród polski”. Co Kaczyński i Duda mają na myśli, gdy mówią o „narodzie polskim”? Wyobrażona wspólnota cnotliwych Polaków W klasycznej pracy „Wspólnoty wyobrażone” Benedict Anderson tłumaczy, że naród to wyobrażona wspólnota polityczna. „Jest wyobrażona, ponieważ członkowie nawet najmniej licznego narodu nigdy nie znają większości swych rodaków, nie spotykają ich, nic nawet o nich nie wiedzą, a mimo to pielęgnują w umyśle obraz wspólnoty”. Naród to wspólnota, którą spajają pielęgnowane w umysłach jego członków wyobrażenia (co nie znaczy oczywiście, że naród jest „wymyślony” czy „nieprawdziwy”). Spór o współodpowiedzialność Polaków za Holocaust jest więc sporem o to, jaki będzie kształt tych wyobrażeń: czy będą to wyobrażenia zniuansowane, oparte zarówno na historiach bohaterskich, jak i na niegodziwych, czy też wyobrażenia uproszczone, w których naród jest wyłącznie cnotliwy? Politycy PiS przyznają, niechętnie, że pojedynczy Polacy dokonywali czynów niegodziwych, ale chcą za wszelką cenę uchronić przed konsekwencjami tych czynów wyobrażoną wspólnotę narodową, tak, by naród polski pozostał doskonale niewinny i absolutnie cnotliwy. Wskazywanie na odcienie szarości może być uznane za wyczerpujące znamiona przestępstwa opisanego w znowelizowanej ustawie o IPN, za co może grozić do 3 lat więzienia. Dlaczego zależy im na tym, by utrzymać to niepokalane wyobrażenie narodu? Pierwszy powód podaje sam Jarosław Kaczyński – jest to kalkulacja politycznej korzyści. Wedle prezesa PiS, jako naród polski: „nie mamy żadnej przyszłości, jeżeli będziemy narodem oskarżanym o Holokaust”. Wydarzenia ostatnich dni, czyli spektakularna porażka dyplomatyczna, skłócenie się z naszymi najważniejszymi partnerami zagranicznymi, wskazuje jednak na coś dokładnie przeciwnego: to próba uciszenia za pomocą ustawy dyskusji o współudziale Polaków w Holokauście izoluje nas na arenie międzynarodowej, niszczy dobre imię Polski i naraża naszą przyszłość. Ze wszystkich sposobów troski o wizerunek Polski PiS wybrał najgorszy. Diagnoza Kaczyńskiego jest więc daleka od prawdy. Dyskusja o historii zagraża wybielonej wizji narodu Drugi powód jest związany z polityką tożsamości. Pojęcie narodu używane przez PiS nie oznacza przecież „wszystkich obywateli Rzeczypospolitej”, jak w Konstytucji RP, lecz pewną wyobrażoną wspólnotę. PiS powołuje się na „naród polski” w tym właśnie sensie – nie chodzi o konkretną grupę ludzi żyjących obecnie i posiadających obywatelstwo kraju o nazwie „Rzeczpospolita Polska”, lecz o abstrakcyjną ideę cnotliwej, bohaterskiej i pięknej polskości. Tę polskość PiS przeciwstawia obcości – uchodźcom, Niemcom, Rosjanom, gejom, komunistom, agentom, a ostatnio także Żydom. Podział my/oni jest podstawą konstrukcji tożsamości narodowej propagowanej przez PiS, która służy też obozowi rządzącemu jako uzasadnienie dla łamania polskiej konstytucji (bo przecież „wcale nie jest ona dziełem narodu”) i umów międzynarodowych (bo przecież „narodu polskiego nie obowiązuje prawo zagraniczne”). Aby jednak ta konstrukcja była skuteczna, wyobrażony naród polski musi za wszelką cenę być chroniony przed wszelkimi oskarżeniami, musi pozostać bezsprzecznie dobry, czysty, cnotliwy i piękny. Dyskusja o faktach historycznych, która odsłania niejednoznaczność i różnorodność historii polskiego narodu, jest dla polityki Prawa i Sprawiedliwości niebezpieczna – zagraża bowiem tej uproszczonej i wybielonej wizji narodu. Dlatego prezydent Andrzej Duda deklaruje: „Nigdy nie zgodzę się, żebyśmy jako Naród, Polska jako państwo, byli oczerniani poprzez zakłamywanie prawdy historycznej (…). My musimy się przestrzegania tej właśnie elementarnej prawdy i tych właśnie elementarnych faktów domagać. To jest nasze prawo jako narodu – takie samo, jak to, że prawem Żydów jest walczyć z antysemityzmem”. Skoro narracja polityczna Prawa i Sprawiedliwości opiera się na wyobrażeniu cnotliwego narodu polskiego, którego partia czuje się reprezentantem, to każda skaza na nim podważa mandat PiS-u do pełni władzy. Dlatego rząd stara się groźbą więzienia wyciszyć debatę o niewygodnych faktach historycznych. Pozostaje mieć nadzieje, że poczynania PiS-u będą miały efekt przeciwny i raczej skłonią Polaków do pogłębionej debaty. Krzysztof Pacewicz Dziennikarz, filozof, kulturoznawca, doktorant na Wydziale „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego. Autor książki "Fluks. Wspólnota płynów ustrojowych" (PWN 2017). Zajmuje się współczesną filozofią polityczną.Józef Piłsudski: Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy. Napisano 11 listopada, 2017 Autor: Ethel W Bez kategorii „Za wolność Waszą i naszą” ,demontracj antyfaszystowska:
Wulgaryzmy w polskiej polityce to kawał historii. Sam Piłsudski powiedział: "Naród wspaniały, tylko ludzie ku...y". Politycy niejednokrotnie nie przebierają w słowach. Skandale związane z wulgaryzmami padającymi z ust rządzących wracają jak wystarcza, że ktoś ma pecha, a jego niewybredną wypowiedź zarejestrują mikrofony lub kamery. Ostatnio na afisz trafił przewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury. Podczas głosowania na temat przyjęcia sprawozdania z Rady Języka Polskiego Zbigniew Rynasiewicz z PO bezskutecznie nawoływał kolegów do zabrania głosu. W końcu puściły mu nerwy: - Ten Borowiak, kut...s, podniesie łapę czy mu przyp...lić?! - wypalił pan przewodniczący, zasłaniając dłonią swój mikrofon. Tyle że to wcale nie pomogło, bo nagranie błyskawicznie wyciekło do mediów i internetu. Kląć jak polski mąż stanuWulgaryzmy w polskiej polityce to dzisiaj kawał historii. Już za czasów II Rzeczypospolitej sam marszałek Józef Piłsudski powiedział o Polakach: "Naród wspaniały, tylko ludzie ku...y". Ale żeby znaleźć podobne kwiatki, nie trzeba się cofać aż sto lat wstecz. Wystarczy wrócić do lat 90. Wówczas prowadzący obrady Sejmu Józef Zych z PSL w niewybrednych słowach zwrócił się do jednego z parlamentarzystów, który akurat podawał mu jakieś dokumenty: - Co ty mi tu, ku...a, dajesz? - spytał przy włączonym pośle, który podawał papiery, już dawno zapomniano. Tymczasem wypowiedź marszałka przeszła do historii. Co ciekawe, Zych wcale nie stracił zwolenników. Stało się zupełnie odwrotnie. - Nie dam głowy, że poparcie wzrosło ze względu na tę nieszczęśliwą wypowiedź. Natomiast faktem są badania opinii publicznej, które wtedy przeprowadziliśmy - wspomina w rozmowie z "Polską" poseł Stanisław Żelichowski z PSL. - Wcześniej marszałek miał 48, może 50 proc. zaufania. Po tym incydencie jego notowania wzrosły niemal do 60 proc. - od tego, jaka była rzeczywista przyczyna wzrostu zaufania dla marszałka Zycha, wulgaryzmy w większości przypadków wpływają negatywnie na wizerunek polityków rzucających mięsem. Powodują też, że stają się oni obiektem drwin, zwłaszcza w mediach. Ale są i tacy, którzy z przekleństw tworzą swój znak firmowy. Do tego grona można zaliczyć byłego opozycjonistę Władysława Frasyniuka. W wakacje 2010 r. bardzo zdenerwowało go przemówienie Jarosława Kaczyńskiego, który występował na XXIV Krajowym Zjeździe Delegatów NSZZ "Solidarność". Wypowiedzi prezesa PiS miały być tak nierealne, że Frasyniuk podsumował je na antenie TVN 24 w mocnych słowach: - Jarek, pier...sz, nie było cię tam! O ile wypowiedź opozycjonisty można uznać za przejaw nieukrywanej szczerości, o tyle w polskiej polityce można znaleźć i takich, którzy przeklinają z pełną premedytacją. Do tego grona z pewnością zalicza się Janusz Palikot, doskonale znany ze swoich kontrowersyjnych, a może nawet populistycznych wypowiedzi, takich jak: "Je...ć PZPN!" czy "Zobaczcie znów, jakie po prostu ku...wo w polskim prawie".- Nikt nie traktuje Palikota poważnie, niezależnie od tego, co mówi - uważa Żelichowski. - Chyba już zawsze pozostanie facetem od sztucznego penisa i świńskiego ryja - czy owak wypowiedzi, które wyciekają do mediów, to z pewnością mały fragment barwnych sformułowań polityków. Najwięcej dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Najlepszym przykładem jest tu znany działacz SLD Józef Oleksy. Polityk został nagrany podczas swojej rozmowy z biznesmenem Aleksandrem Gudzowatym. Wypowiedź była naprawdę ostra: - Ja bardzo dużo czytam, odświeżam umysł i teraz będę, ku...a, jak brzytwa! - zadeklarował były premier. - Oluś [Aleksander Kwaśniewski - przyp. red.] zawsze był krętaczem, i to małym krętaczem. Za co się brał, zawsze sp...ł. I to zjednoczenie lewicy też sp...ł - słychać w dalszej części strzał w kolanoZdaniem speców od marketingu politycznego wydźwięk wulgaryzmu zależy przede wszystkim od elektoratu. Dlatego przeklinać bardziej wypada ludowcom niż na przykład politykom PO celującym w kierunku W pewnych grupach elektoratu taki sposób wyrażenia silnych emocji jest bardziej aprobowany i może się podobać - uważa dr Norbert Maliszewski, specjalista ds. marketingu politycznego z UW. - Nie popadajmy jednak w stereotypy. Bardzo łatwo jest przekraczać granicę dobrego smaku. Tego, czy wypada pewnych słów używać - politycy są przecież tylko ludźmi, nie zawsze potrafią lub chcą trzymać język na wodzy. Zwłaszcza kiedy zbliżają się wybory. - Ci, którzy siedzą w pierwszych rzędach, są bardziej widoczni niż ci, co w ostatnich. Jeżeli zbliża się koniec kadencji, niektórzy chcą błysnąć i wykazać się w nietuzinkowy sposób - mówi Żelichowski. - Tylko, w moim przekonaniu, nie jest to dobra metoda na zaistnienie. Lepiej przysiąść, poczytać dokumenty. Jeżeli ktoś będzie występował dobrze przygotowany merytorycznie, może liczyć na większą sławę - uważa poseł ma rację? Lepiej przyciągać uwagę słowem czy przygotowaniem merytorycznym? Zdania są podzielone. O tym, co jest najważniejsze, z pewnością zadecydują wyborcy przy urnach.
Dokładnie 103 lat temu Polakom przyszło walczyć w bitwie, od której zależała przyszłość Ojczyzny i Europy. Bolszewicy pod przewodnictwem Władimira Iljicza Uljanowa, wnuka sowieckiego żyda, zapragnęli wywrócić wszystko do góry nogami. Zaprowadzić nowy porządek – bez Boga, normalności, zdrowego rozsądku, wolności. W tym celu imali się najobrzydliwszych metod. Poza„Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy” – te słowa marszałka Józefa Piłsudskiego tracą ostatnio na znaczeniu. Nie to, by naród polski jakiś gorszy się robił. To ludzie dochodzą do wniosku, że warto wyłamać się z tego powiedzenia. Owszem, zawsze zdarzają się wyjątki (gdy kończyłem pisać ten tekst wyszła afera z Piotrem Kuryło:(), ale wśród bliższych i dalszych znajomych coraz częściej obserwuję chęć do tego, by robić dobro. Bo dobro jest wszędzie takie samo, choć ma wiele postaci. Bez względu na boga, religię, kolor skóry, partię polityczną i gust muzyczny. Pomagając innym, sprawiając, by żyło im się lepiej, czynimy dobro. Proste, nie? Dobro ma tyle imion, ile tylko pomieści nasza wyobraźnia. Niekoniecznie trzeba zaraz leczyć bezdomnych czy wpłacać pół pensji na fundację (ale można!). Zacząć można od prostych gestów. Uśmiechajcie się bezinteresownie do ludzi, prawcie im komplementy (koleżanki z pracy to uwielbiają!), bądźcie mili i szanujcie ich. Tak samo szanujcie pracę lekarza, który operuje na otwartym sercu, jak pani sprzątającej biuro gdy robicie nadgodziny. Bądźcie mili dla tych, z którymi jedziecie windą, z którymi stoicie w korku i tych, z którymi ścigacie się na zawodach. A nawet dla chamidła, które wymusza pierwszeństwo na drodze. Jak dziesięć osób będzie dla niego miłych, to facet zrozumie, że bycie chamem jest niefajne. Marcin rozpropagował wśród triathlończyków podejście, że dobro powraca, powstała nawet specjalna grupa dyskusyjna. Okazało się, że ludzie chcą rozmawiać o tym, co można zrobić dla innych i robić to. Tu czy tam otworzyłem usta, opowiadając na przykład paru znajomym historię jednej z koleżanek, która swój urlop poświęciła na wolontariat. I od innej osoby usłyszałem, że też by tak chciała. Że rozgląda się u siebie, komu można by pomóc, bo chciałaby robić coś dla innych, a nie tylko dla siebie. Łapiecie o co mi chodzi? Działanie jednej osoby zainspirowało inną, zupełnie jej obcą! Totalny odjazd. Dobro rozmnaża się na wszystkie możliwe sposoby. Przez pączkowanie, podział plechy, a nawet przez zarodniki. Tylko ktoś musi zacząć. I właśnie w grupie #dopropowraca znalazł się jeden taki. Inny Marcin (co za imię!) wymyślił, że przy okazji triathlonu w Przechlewie, obdarujemy sprzętem sportowym niedaleki dom dziecka w Człuchowie. Marcin skontaktował się z szefostwem placówki i okazało się, że jest to strzał w dziesiątkę! Potrzebne jest dosłownie wszystko: koszulki, czepki, okularki pływackie, opaski, buffki, ubrania i praktycznie każdy inny sprzęt sportowy. Powstała sieć tak zwanych koordynatorów koszulkowo-czepkowych (KK-Cz) w poszczególnych miastach i osoby te zbierają sprzęt na swoim terenie. To co, pomożecie? Pamiętacie Wielki Wyścig dla Bartka? Zebraliśmy wtedy furę kasy, teraz jest jeszcze łatwiej, bo nie chodzi o pieniądze, więc naprawdę na Was liczę:) Zbieramy nieużywany (lub użyty raz, np. czepek na zawodach) sprzęt sportowy. Ja od kilku miesięcy nie rozpakowuję koszulek z zawodów, mam ich już całą torbę (z Sierakowa, też nieużywana:)), może robicie podobnie? A może macie jakiś sprzęt, który kupiliście/dostaliście i Wam z jakichś względów nie pasuje? Nie chodzi o to, by wyzbyć się z domu śmieci czy zniszczonych rzeczy. Oddawajcie coś, co sami moglibyście przyjąć. Rzućcie okiem do sportowej szafy, zobaczcie co tam macie i dajcie mi znać. Może być w komentarzu, może być mailem (znajdziecie go TUTAJ), może być na FB (kliku-kliku). Napiszcie co macie i w jakim mieście, a ja spiknę Was z odpowiednim koordynatorem, OK? Zbiórkę kończymy 15 sierpnia, więc rach-ciach! I nie bójcie się, że sprzętu będzie za dużo. Jak mówi sam pomysłodawca: Jak bedzie tir to znajdziemy kolejnych 10 domów dziecka, zadzwonimy i wyślemy/zawieziemy!:)
Nowy wspaniały świat wykazuje pewne podobieństwa do dwóch polskich powieści - Miasto światłości (1924) i Podróż poślubna pana Hamiltona (1928), które napisał Mieczysław Smolarski. Polak zarzucał Huxleyowi plagiat, jednak ten nigdy mu nie odpowiedział. Nowy Wspaniały Świat w kulturze masowej Koszulki patriotyczne - Polska Walcząca, Józef Piłsudski - koszulki męskie, damskie, dziecięce, bluzy, różne kolory i fasony Filtruj Józef Klemens Piłsudski (1867 – 1935) was a Polish statesman who served as the Chief of State and First Marshal of Poland. He was considered the de facto leader of the Second Polish Republic as the Minister of Military Affairs.Zodiakalny Strzelec podobno swoje zdanie wyraża bez ogródek, waląc między oczy, prosto z mostu i do bólu, nie zważając ani na konsekwencje, ani na ofiary ostrego języka. Józef Piłsudski przyszedł na świat 5 grudnia 1867 r., a więc pod znakiem Strzelca właśnie. W jego przypadku owa charakterystyka wydaje się pasować jak Polskiej Partii Socjalistycznej, „Towarzysz Wiktor”, który w 1906 r. po klęsce rewolucji odszedł z grupą „starych” działaczy do PPS-Frakcji Rewolucyjnej, naczelnik państwa, marszałek, wódz narodu i jego ojciec, radykał i człowiek, który nie tylko był jedną z najważniejszych twarzy skutecznej walki o odzyskanie niepodległości w 1918 r., ale też odcisnął na Polsce i polskiej scenie politycznej piętno, z którym w gruncie rzeczy Polacy i polska polityka zmagają się do dzisiaj. Publicysta polityczny, który najpierw na łamach nielegalnego „Robotnika” tłumaczył idee socjalizmu i walki o wolność, by po 1918 r. coraz wyraźniej używać języka ostro, bezpardonowo, wręcz chamsko do obrażania przeciwników da się zresztą ukryć, że używał go skutecznie, skoro do dzisiaj jednym z najbardziej znanych i gorzkich powiedzeń Piłsudskiego o Polakach jest słynne: „Naród wspaniały, ale ludzie k...”, a narzekającym na dzisiejszy upadek obyczajów parlamentarnych wystarczy przypomnieć „Sejm korupcji” o parlamencie I kadencji, „upadłe szmaty” o posłach II kadencji, „Rzeczpospolita to wielki burdel, konstytucja to prostytutka, a posłowie to k...!” jako résumé sytuacji w kraju, czy wreszcie szokujące również dzisiaj „Ja tego, proszę pana, nie nazywam Konstytucją, ja to nazywam konstytutą. I wymyśliłem to słowo, bo ono najbliższe jest do prostituty. Pierdel, serdel, burdel”.Polityczny rozwód z towarzyszami z PPSJak to się stało, że człowiek, który tak tłumaczył swoją nie tylko młodzieńczą fascynację polityczną: „Wreszcie rozmyślania i książki (tu zniechęcony Spencerem przeczytałem jeszcze raz Marksa) ugruntowały mnie w socjalizmie. Zrozumiałem wówczas, że nie jest on tylko ideą szlachetnych ludzi, marzących o uszczęśliwieniu ludzkości, lecz staje się realną potrzebą ogromnej masy ludu pracującego z chwilą, gdy kulturalny i społeczny rozwój umożliwia mu zrozumienie zasad tej idei”, 11 listopada 1918 r. do współpracowników Ignacego Daszyńskiego, premiera nowo powołanego rządu PPS, powiedział: „Wam kury szczać prowadzić, a nie politykę robić”?Pikanterii tej wypowiedzi dodaje fakt, że w więzieniu w Magdeburgu władze niemieckie rozpoczęły rozmowy z Piłsudskim 31 października - w obliczu robotniczej rewolty. Delegat Urzędu Spraw Zagranicznych, hrabia Harry Kessler, próbował się dowiedzieć, czy przyszły marszałek Polski będzie lojalny wobec Rzeszy i zdecyduje się na współpracę przeciwko bolszewikom. Piłsudski deklaracji pisemnej wtedy nie złożył. A po wybuchu rewolucji władze zdecydowały, że przewiozą go do Berlina. Z honorami. Ba, podjęto go obiadem w prestiżowej restauracji, po czym wieczorem 9 listopada specjalnym pociągiem, złożonym z parowozu i salonki pierwszej klasy, pod eskortą niemieckiego oficera i żołnierzy, przewieziono do Warszawy, gdzie był już rząd powołany do życia przez socjalistów, jego dawnych towarzyszy bojowych, z którymi wziął ostatecznie polityczny dla Żydów, przeprosiny dla UkraińcówJózef Piłsudski w rocznicę śmierci Aleksandra Puszkina w 1899 r. na łamach „Robotnika” pisał: „Obcą jest nam wszelka nienawiść plemienna i narodowościowa. Bojownicy wolności wszystkich krajów i narodów są naszymi braćmi. Umiemy hołd oddać wszelkiej wielkiej myśli, w jakimkolwiek języku się zrodziła, umiemy uczcić wszelkiego poetę i myśliciela, jakikolwiek naród go wydał”.Po pokoju ryskim podpisanym w 1921 r. potrafił powiedzieć oficerom ukraińskim: „Ja was przepraszam, panowie. Ja was bardzo przepraszam, tak nie miało być”. Rok wcześniej, na łamach „Daily News”, tak tłumaczył wsparcie Polski dla Ukraińskiej Republiki Ludowej: „Jest to eksperyment. Rzecz się tak przedstawia, skoro ja - że się tak wyrażę - jestem tym, który Polskę wciągnąłem w to przedsięwzięcie, to mogę powiedzieć, że daję teraz Ukraińcom możliwości. Jeśli im się uda, to się uda, nie osiągną sukcesu, to nie będą go mieć. Są dwa sposoby, by nauczyć ludzi pływania. Wolę sposób rzucania ich na głęboką wodę i zmuszania, by pływali. To właśnie robię z Ukraińcami”.W 1902 r. bez cienia wątpliwości pisał w liście do Kazimierza Kelles-Krauza o problemie antysemityzmu, z którym jego zdaniem w przyszłości będzie musiała się zmierzyć wolna Polska: „Bodaj że z czasem trzeba będzie cokolwiek w program (PPS) wprowadzić gwarantującego Żydom pewne prawa w owym raju polskim. (…) w tym znaczeniu, że w program można by wprowadzić punkt w postaci uchwały zjazdowej mówiącej specjalnie o Żydach, jako że mogą sobie w przyszłej Polsce zostać Żydami, jeśli im się to podoba i jako że będziemy bronili ich praw jako narodowości. No, ale to przyszłość”.Wypowiedź pod adresem endeków, którzy nie chcieli się zgodzić na zaprzysiężenie na prezydenta Gabriela Narutowicza - „Ja też potrafię w mordę bić” - pokazuje, że Piłsudskiego nie tylko trudno było zaliczyć do antysemitów czy wrogów jakichkolwiek mniejszości, ale też raczej trudno byłoby go zaliczyć do językowych i politycznych dżentelmenów, ważących każde słowo, by ani nie urazić przeciwników, ani wojny z nimi nie wolno było więcej?Bożyszcze tłumów i lider - te dwa określenia najlepiej chyba oddają stosunek Polaków do Józefa Piłsudskiego, któremu wybaczono wiele i który mógł powiedzieć niemalże wszystko.„Racja jest jak dupa. Każdy ma swoją” - wytłumaczył marszałek dziennikarzowi, gdy ten zapytał go o osławioną Berezę Kartuską, a dokładniej o Miejsce Odosobnienia, czyli - mówiąc wprost - obóz, do którego trafiali więźniowie polityczni. To szczególne więzienie powstało w 1934 r., a więc rok przed uchwaleniem konstytucji kwietniowej, na mocy której wprowadzono w Polsce system prezydencki o charakterze autorytarnym. I dwa lata po procesie brzeskim - hańbie domowej, która na ławę oskarżonych zaprowadziła przeciwników sanacji i Piłsudskiego, któremu wielu nie zamierzało wybaczać zamachu majowego z 1926 czerwcu 1930 r. powstała rok wcześniej koalicja Centrolewu na Kongresie Obrony Prawa i Wolności Ludu w Krakowie proklamowała
Tytułowy cytat zaczerpnąłem ze zbioru myśli samego Naczelnika. Przyszedł mi on do głowy – chyba wiem nawet dlaczego – gdy wyszedłem z samochodu rozprostować nogi i po raz pierwszy zobaczyłem rysę biegnącą w poprzek całej maski, praktycznie od reflektora do reflektora. Zdając sobie sprawę z własnej bezsilności, aby dać upust złym emocjom, które się we mnie w związku z tą sprawą przez chwilę kłębiły, postanowiłem wystosować list do człowieka (?), który to zrobił. Zdaję sobie sprawę, że poniższa „twórczość” jest dość ostra i dlatego osoby wrażliwe oraz dzieci i młodzież poniżej lat 16 proszone są o zakończenie lektury właśnie tutaj. A oto list: Drogi tajemniczy nieznajomy, Nawet nie wiesz jak zdziwiła mnie pamiątka, którą mi ostatnio zostawiłeś. Sprawia mi trochę problemów zwracanie się do Ciebie – nie wiem kim jesteś, ile masz lat, czym się zajmujesz… Oczywiście mogę coś sobie wyobrazić i takowe wyobrażenia posiadam, ale to nie to samo co wiedzieć do kogo się pisze. Pozwól zatem, że odświeżę Ci pamięć. Otóż w ubiegłym tygodniu zostawiłeś na masce mojego samochodu rysę ciągnącą się od reflektora do reflektora. Gdy zobaczyłem Twoje dzieło, to było bardzo dziwne – nawet się nie zdenerwowałem. Rysa, choć długa, nie jest bardzo głęboka, najwidoczniej śpieszyłeś się lub byłeś zbyt zdenerwowany, żeby zrobić ją porządniej. Jestem przekonany, że gdybyś tylko miał czas i ochotę mógłbyś wręcz zdewastować mój samochód i jesteś w tym na pewno świetny. Co prawda brak Ci odwagi na to, by ten samochód okraść bądź ukraść, więc z racji tchórzostwa mogłeś tylko go zarysować – i to w nocy. Nie czynię z tego jednak żadnego zarzutu – nie każdy ma lub musi mieć jaja, więc niby dlaczego Ty miałbyś je mieć? Jednak do rzeczy – wracam do swoich odczuć. Więc nie zdenerwowałem się bardzo. Mimo tego, że o samochód bardzo dbam, to zdaję sobie sprawę z istnienia takich istot jak Ty i wiem, że ryzyko takich zdarzeń istnieje. Jednak ja sobie poradzę. Wezmę pędzelek, troszkę farby, która została mi z ostatniej naprawy lakierniczej i zamaluję rysę. Samochodu sprzedawać nie zamierzam, więc nic na tym nie stracę. Wręcz przeciwnie. Nie wiem czy słyszałeś, ale w czasach Dzikiego Zachodu kowboje robili na kolbach swoich karabinów nacięcia symbolizujące zabitego Indianina. W dzisiejszych czasach oczywiście nikt tak nie robi, ale lubię sobie wyobrażać samochód jako właśnie taki karabin, a każdą rysę zrobioną przez istotę podobną do Ciebie, jako właśnie takie nacięcie symbolizujące jeszcze jedną straconą duszę. To ostatnie zdanie z pewnością Cię zadziwiło. Jak to – „duszę” – spytasz. Tak. Tak właśnie o tym myślę. Patrząc na tę rysę nie myślę, że będzie mnie ona kosztować pół godziny pracy, tylko o Tobie. Dlatego właśnie piszę te słowa. Myślę o Tobie jako o straconej dla społeczeństwa jednostce, która prędzej czy później strasznie zapłaci za swoje postępowanie. Mógłbym powiedzieć dużo bardziej konkretnie, gdybym Cię znał – tak jak napisałem na początku tego listu. Ale nieważne, czy jesteś młodocianym wandalem, który nie chce wracać do domu, bo boi się swojego patolskiego ojca, czy też może jesteś takim właśnie ojcem, którego dzieci się boją, żona zdradza, praca wykańcza i nie daje żadnej radości a w dodatku przynosi dochody plasujące Cię na pograniczu ubóstwa i śmierci głodowej, czy może byłeś w tamtym momencie wesołym balangowiczem, wracającym po udanej imprezie do mieszkania, które wynajmujesz z kolegami bądź samotnie i tak kończysz kolejny bezużyteczny dzień swojego życia, w którym nie zrobiłeś nic pożytecznego i tak naprawdę gdyby go nie było, nic by się nie stało, a Twoje życie składa się wyłącznie z takich dni i nawet nie wiesz co umyka Ci przez palce, bo Twój umysł jest już tak przeżarty tym wszystkim, że nie wydostaniesz się z tej mentalnej pułapki. Nieważne powtarzam – bo wszystkie te opcje są tak naprawdę takie same. Równie dobrze możesz, jeżeli nie znajdujesz nic pasującego do siebie, wstawić tutaj Twoją sytuację – jestem przekonany że nie odbiega od wymienionych powyżej. Dlaczego tak sądzę? Bo jestem osobą bardzo empatyczną i potrafię się wczuć w beznadzieję położenia osoby, która rysuje ludziom lakier na samochodach. Niemożliwe, byś miał szczęśliwe życie robiąc takie rzeczy i dlatego szkoda mi Ciebie. Szkoda, bo przyszłość nie rysuje się bardziej kolorowo. Nie muszę się nawet długo zastanawiać, jaka to przyszłość. Widziałem kilkoro ludzi, którzy skończyli raczej słabo i prawdopodobnie i Ty dążysz do takiego końca. Nie ważne, czy odniesiesz sukces dożywając emerytury i będzie to emerytura pozwalająca na realizowanie swoich największych pasji – czyli codziennego picia denaturatu czy wody brzozowej – nie wiem co jest większym rarytasem patoli, czy też może nie odniesiesz i Twoja rodzina zapamięta Cię wiszącego w piwnicy na rurze od centralnego ogrzewania, czy też może z racji molestowania seksualnego, którego doznałeś w dzieciństwie, skończysz w pierdlu za próby napastowania małoletnich, a współtowarzysze niedoli będą codziennie robili z Tobą to, co Ty próbowałeś z innymi, czy też może odniesiesz finansowy sukces pracując na Zachodzie na azbestach, jedząc najtańsze mrożonki, pracując po 16 godzin dziennie, mieszkając z Tobie podobnymi osobnikami w najtańszym mieszkaniu w arabskiej dzielnicy. To tylko kilka opcji, a ich zestawy można ze sobą łączyć – jak w McDonaldzie – więc na pewno będzie to życie ciekawe, a dla naukowców zajmujących się socjopatią – wręcz bogate. Nie jest jednak ważne co wybierzesz, bo jak zaznaczyłem na wstępie – szkoda mi Ciebie ponieważ właśnie doświadczasz powyższych „atrakcji” i być może nawet o tym nie wiesz, ale Ty już przegrałeś, a ta rysa była tylko niemym krzykiem tonącego człowieka. Jeżeli o tym nie wiedziałeś, a właśnie Ci to uświadomiłem – przepraszam. Pamiętaj, że tak naprawdę nie jesteśmy pyłkiem niesionym przez wiatr i do pewnego stopnia możemy kształtować swoją przyszłość. Jeżeli nawet doświadczasz tak trudnych prób jak te powyżej opisane, to nie znaczy że nie możesz się z tego wyrwać. Oczywiście, rysowanie ludziom lakieru Ci w tym nie pomoże. Weź się do pracy, ogarnij się, zrób coś ze swoim życiem i przestań tak nienawidzić każdego, który ma choć odrobinę od Ciebie lepiej – ponieważ w ten sposób nienawidzisz ogromnej większości świata… Naprawdę i Ty możesz mieć lepiej, zacznij tylko budować swoje życie, zamiast próbować psuć cudze. Gdybyś się jednak nie zdecydował na moją radę to, gdy znajdziesz się w końcu w położeniu które opisałem wyżej, wspomnij ten list i fakt, że miałeś szansę zmienić swoje życie i nie skorzystałeś z niej. Już teraz możesz sobie wyobrazić, jak się wtedy poczujesz. I to tyle. Na koniec powiem tylko: żegnaj – z rozmysłem nie piszę „do zobaczenia”. PS. Przyszło mi do głowy, że może jesteś tzw. „lokalnym patriotą” i niszczysz samochody, które mają rejestracje nie zaczynające się od GD. Gdańsk dochował się wspaniałego syna, wszyscy ludzie dzielnicy z pewnością są z Ciebie dumni, że pod osłoną nocy, chowając się w cieniu potrafisz wyjąć klucze i zarysować maskę tym złym „obcym”. Oczywiście prócz swojego patriotyzmu, z pewnością jednak także borykasz się z problemami opisanymi przeze mnie powyżej. Nie wyobrażam sobie, by normalny człowiek ze szczęśliwym życiem mógł posunąć się do takich zachowań. Gratulacje – wiedz, że nie jesteś sam, w ruderach na Orunii Dolnej widziałem wielu podobnych do Ciebie.